Nie wiele wiem aktualnie. Lub wiem, jednak po chwili przestaje wiedzieć. Kiedyś byłam świadoma tego, że jestem dziewczyną za którą trudno nadążyć. Później długie lata siedziałam na kanapie, żeby udowodnić wszystkim, że jestem wspaniale normalna i stateczna. Teraz sama nie jestem w stanie za sobą nadążyć, dlatego postanowiłam ciągle jechać, albo iść. Siedziałam i czekałam, doczekałam końca.
Twoje słowa Kacper wyryły mi się w pamięci. Będę się z nich leczyć jeszcze bardzo długo. Szkoda, że niektórych nie pamiętasz. Szkoda, że to wszystko co było może i niezbyt moralne, ale jak dla mnie jakby trochę takie no.. nasze. Takie wiadomo, że niepowtarzalne i jedyne w życiu. Ty byłeś dla mnie jedyny w swoim rodzaju. Niezastąpiony. Dlatego tkwiłam w tym układzie, który funkcjonował, bo tego chcieliśmy. Uzależniliśmy się od tego. Szczerze? Robiliśmy jak robiliśmy, bo chcieliśmy. Nasz wybór. Tak jak Ty pijesz, bo chcesz. A ja pisze kolejnego bloga, bo widocznie tak chce.
Jednak co było piękne.. teraz pali się od naszych zajebiście mądrych słów. Twoich po alko, bo wtedy jesteś na tyle odważny, żeby mieszać mnie z błotem. Skoro tego chcesz to dolewajmy oliwy do ognia.
Co ja mogę Ci poradzić? Hmm... Ty radzisz mi ciągle, żebym poszła sobie do chłopaka. Skoro te rady są takie dobre, to chyba w końcu ich posłucham. Tylko chce, żebyś pamiętał, że to była Twoja rada.
Twoje słowa są takie fajne, że chce się po nich zabić. Serio mam taki skład wykupionych leków, że wiem, że wszyscy zapominają o wyjściu numer 4: Ja się zabije. Są jeszcze 3 inne opcje, mogłabym Ci powiedzieć jakie ale szczerze to co ja do Ciebie mówie, albo nie chcesz tego rozumieć, albo jakoś to do Ciebie nie trafia, albo wiesz lepiej niż ja. Zwaliłeś całą winę na mnie. A co zrobiłam ja? Wzięłam całą winę na siebie. Ciągle widzę co zjebałam i mówię zjebałam. Pomimo, że to ściema bo relacje pomiędzy dwójką ludzi to wypadkowa zachowań obu stron. Ale Ty nie potrafisz mi powiedzieć, że może też coś zrobiłeś źle. Ty nie pojmujesz tej sytuacji zupełnie z mojej strony, nawet nie próbujesz, a ja już się nie tłumacze bo dla Ciebie to są "te wymówki". No jak cudze emocje są dla Ciebie wymówką... no to bardzo fajnie.
Mogłabym pisać i pisać i powstała by z tego książka, ale ja nie mam już po co się produkować. Ja już nie walczę. Chce się zająć sobą. Nie mam zamiaru już dłużej tolerować tych rzeczy które mi się nie podobają i kłócą się z moją osobowością. Tak długo pozwalałam Ci na niektóre zachowania, że zaczęłam je bez słowa znosić. Ale wiesz ja już nic nie muszę. Tym bardziej nie muszę tego co mi się nie podoba.
Wczoraj byłam na 3 lipkach - sama.
Dzisiaj na Koziej - sama.
Znalazłam mnóstwo zajebistych piosenek - sama.
W końcu zrozumiałam, że nie ważne co bym nie robiła, jakbym nie wyglądała, czego bym na siebie nie założyła - To moje życie, chce się w nim czuć dobrze. Kiedy ktoś mnie tylko atakuje i przekracza granicę mojej wytrzymałości przestaje nadstawiać drugi policzek. To nie porachunki mafijne tylko życie i uwierz mi jak kogoś kochasz to nie możesz patrzeć na to jak go ranisz, nie możesz tego fizycznie znieść. Bolało mnie za siebie i za Ciebie, dalej boli, ale ja będę robić różne rzeczy, które sprawią, że będę się dobrze czuć, posłucham muzyki, poczytam, pójdę w góry, kupie sobie rolki albo wrotki. Będziemy potrafić się śmiać bez siebie, wiem. Ale czy tego chcemy?
Komentarze
Prześlij komentarz