Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2021

la la la rozpierdol trwa

Znów mam czyjś ból na sumieniu. Znów tonę w oczekiwaniach. Innych ludzi, moje nie istnieją już od bardzo dawna. Dopóki się nie zresetuje, wszystko czego się dotknę będzie jednym wielkim errorem. Nie chce już nikogo zranić. Nigdy nie chciałam. Chciałam byś taka jak widzieli mnie inni. Chciałam dawać innym to wszystko czego chcieli. O jak bardzo rozminęłam się przez to z czymś takim jak moralność. Przez tyle czasu nie byłam sobą, że w zasadzie nie mam pojęcia kim jestem. Wszystko jest jak oglądanie filmu. Jakby nie dotyczyło to wszystko mnie. Teraz mówię te różne niewygodne rzeczy, bo obiecałam sobie, że nie będę już kłamać. Kłamstwo jest lekkie tylko w momencie kiedy się je wypowiada, później już tylko z czasem ciąży coraz to większymi odsetkami. A ja już nie mam ani pieniędzy ani siły. Chciałabym kilka dni na myślenie. Gdzieś daleko. Jutro budzik na 5.00 i siup do pracki jeszcze raz. Może w majówkę legnę z myślami. Z piwkiem. Już nie mam siły. A w myślach tylko widmo konieczności wstan...

gruzy

Co mam powiedzieć. Tutaj zaskoczenie, nie powiem nic. Dla odmiany posłucham Sokoła. Czy tam kogoś innego. Ile ja mam lat, żeby cierpieć publicznie. Świat się nie zatrzymał, rano było trzeba iść do pracy. Nie mam ochoty ani płakać, ani uciekać. Może w końcu pożyje sobie po swojemu. Ciężko, ale na swoich zasadach. Podobno jak jest ciężko coś robić, daje to więcej satysfakcji. Pierdolenie. Eh.
Przyszłam do kuchni, przytuliłam pieska, zjadłam pomarańczę. Zrobiłam herbatę. Tak, życie będzie toczyć się dalej. Miałam dość. Dość długo. To nie Twoja wina, to moje uczucia. Dla Ciebie może to absurd. Ale co ja mogę, że już dłużej nie mogłam znieść tego przytłaczającego uczucia. Wiem, że zapewne jest to niezrozumiałe. Jednak powiedź mi jak można oszukać samą siebie? Jeśli kiedyś będzie nam jeszcze dane, zrobię wszystko, żeby Cię odzyskać. Tylko najpierw muszę odzyskać siebie.  A. I już żałuję tej decyzji. 

ale nie wiem po co to wszystko ?

Po nic. Znacie te momenty kiedy błądzicie jak dziecko we mgle, szargając się wśród swoich emocji, cudzych emocji, różnych słów i ogólnie w takim nieciekawym bagienku. I nagle: pyk. Zaczynasz rozumieć, że teraz to jest już po nic. Może rozwalają mnie emocje pms. Chociaż może faktem stało się, że wtedy to naprawdę było nasze ostatnie spotkanie, a cała reszta nie była prawdziwa, bo może się okazać, że życie to nie gra. Nie da się jej zapauzować, albo nawet włączyć jeszcze raz od początku.  Coraz ciężej mi nie zachowywać się jak Ty. I to strasznie zgrzyta. Chyba jestem tym słabszym charakterem. Nie czuję się dobrze, życie to powinno być coś więcej niż ciągłe przeprosiny. Prawda nas przerasta, dlatego będzie nas jeszcze bolało. Chociaż to może być tak, że tylko ja się czuje taka obolała. Ciężko. Dla mnie to już jest za ciężko. Bardzo boli mnie ręka. Nie mogę nią nawet unieść butelki piwa. Ale luz. Skończę dramatyzować. Albo zacznę mieć załamanie nerwowe.